<?xml version="1.0" encoding="utf-8"?><rss version="2.0" xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/" xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/" >
<channel>
<title>CAFE BLOG </title>
<link>http://nyappy.nireblog.com</link>
<description>For Nyappy Pipoooo^^ </description>
<pubDate>Sat, 05 Jul 2008 10:22:22 +0900</pubDate>
<image>
<title>CAFE BLOG </title>
<url>http://nyappy.nireblog.com/blogs/nyappy/gravatar.gif</url>
<link>http://nyappy.nireblog.com</link>
</image>
<generator>http://nireblog.com</generator>
	<item>
	<title>Z Uśmiechem DO PRZODU Natsu!:D</title>
	<link>http://nyappy.nireblog.com/post/2007/06/08/z-usmiechem-do-przodu-natsud</link>
	<guid>http://nyappy.nireblog.com/post/2007/06/08/z-usmiechem-do-przodu-natsud</guid>
		<description><![CDATA[<p>Natsuki wyprowadził się od Kanona...Chce rozpocząć swoje życie na nowo, gdzieś indziej w Tokyo...Niedlugo nagrywa ze swoim zespołem nową płytę - znów ŻYJE...To dobrze, móc zakończyć tą smutną historię, wesołym akcentem...</p>
<p>A teraz moja historia^^<br />
Bou od niedawna mieszka za mną pod jednym dachem...Czy to głupota? Nie, nie sądzę, ale czuję sie z tym trochę dziwnie...Taj DOSOŚLE... A mam przecież dopiero 18 lat...Chłopaki w moim wieku podrywają dziewczyny na prawo i lewo, imprezują...A ja? Czyżbym tak szybko zakończył swój żywot nastolatka? Jestem w klatce...Ale chce w niej być...Tak mi się wydaje...Choć jest mi ciężko...Z Bou nie zawsze mogę pogadać...Jest mi smutno, gdy ona tylko mnie caluje, nic nie mówiąc...Ani co u niej...ani nie pyta co u mnie...Żyjemy razem, a jednak obok siebie...I to mnei dręczy...BARDZO dręczy...Ale narazie nic nie mogę zrobić...
</p>
<p><a href="http://nyappy.nireblog.com/post/2007/06/08/z-usmiechem-do-przodu-natsud#comments">Comments</a></p>]]></description>
	<pubDate>Fri, 08 Jun 2007 15:04:10 +0900</pubDate>	</item>
	<item>
	<title>***</title>
	<link>http://nyappy.nireblog.com/post/2007/06/06/182358</link>
	<guid>http://nyappy.nireblog.com/post/2007/06/06/182358</guid>
		<description><![CDATA[<p>Och...Ciężko się doczekać tej środy...Ale jeszcze troszękę i będę mieć ją za soba: ŚRODA-POPOŁUDNIE-MOJE MARZENIE!:D</p>
<p>a teraz ciągnąc tasiemca o moim przyjacielu: U niego ani lepiej ani gorzej...Zatrzymał się na pewnym etapie i chyba teraz próbuje sobie wszystko poukładać...A jak mu to wyjdzie, się okaże. Narazie jest OK^^ </p>
<p>Ciężko mi strasznie, dużo na glowie jak widzicie, dlatego tak rzadko pisze...Ale byle by jakoś;) Ne, Nyappy?:D Ok,no to ByeXD !!!
</p>
<p><a href="http://nyappy.nireblog.com/post/2007/06/06/182358#comments">Comments</a></p>]]></description>
	<pubDate>Wed, 06 Jun 2007 03:23:58 +0900</pubDate>	</item>
	<item>
	<title>najważniejsze: BYĆ RAZEM</title>
	<link>http://nyappy.nireblog.com/post/2007/06/03/najwazniejsze-byc-razem</link>
	<guid>http://nyappy.nireblog.com/post/2007/06/03/najwazniejsze-byc-razem</guid>
		<description><![CDATA[<p>Hello Nyappy^^</p>
<p>U Mojego przyjaciela się polepszylo...Znalazł wsparcie, ale nadal jest smutny i szuka pokrewniej duszy, ktora by go zrozumiała i przytuliła do serca. To Normalne...Nie tak łatwo jest się pozbierać bo czymś takim... Wiem coś o tym... Także miałem taką przygodę... Dziewczyna, ktora mi się cholernie podobała, olała mnie i poszła do innego...Byłem wściekły i smutny,bo w nasza trwającą krótko, lecz jednak, miłość wpakowalem mnóstwo energii i uczucia... Opiekowałem się nią, spełniałem jej zachcianki, wydawałem na nią ostatnie pieniądze...a ona? Ona znalazla kogoś LEPSZEGO... Załamałem się...Owszem. Najpierw Smutek i brak apetytu, potem depresja, a na końcu chcęć zemsty: narkotyki, alkohol, papierosy, dziewczyny: co noc inna, ostry sex i chulaj duszo piekła nie ma...tak było...Ale znaleźli się przyjaciele, którzy wyciągneli mnie z dołka i pozbierałem się - założyliśmy razem zespół, który mozej uż w troche innym składzie, ale jest do dzisiaj. Jestem wdzięczny moim przyjaciołom, że mnie wtedy uratowali, bo pewnie dziś byłbym już trzy metry pod ziemią (zaćpalbym się na śmierć, popełniłbym samobójstwo, umarł na AIDS...) albo siedzialbym gdzieś na dworcu i wbijał właśnie igłę przybliżając się o krok do śmierci...PRZYJACIELE SĄ POTRZEBNI! a mój przyjaciel ich nie ma...Ma tylko nas: Mnie, Kanona i Bou. A co z jego kumplami z zespołu?! To straszne jak przyjaciele, z ktorymi tworzysz na codzień muzykę, jeździsz na koncerty, rozmawiasz, śmiejesz się nagle nei zauważają twojego problemu, bo SĄ ZAJĘCI...potrafią myśleć jedynie o pracy i nie dociera do nich to, że ich kolega z zespołu moze być w potrzebie...To strasznie smutne, gdy żaden z nich nie odbiera telefonów od niego, nie ma ich w domu, gdy on chce poprostu porozmawiać...PRZYJACIELE nagle ZNIKNELI...Nie ma ich dla Niego...NIE CHCĄ BYĆ...A przecież powinni...to główne zadanie przyjaciół - BYĆ RAZEM...
</p>
<p><a href="http://nyappy.nireblog.com/post/2007/06/03/najwazniejsze-byc-razem#comments">Comments</a></p>]]></description>
	<pubDate>Sun, 03 Jun 2007 14:35:22 +0900</pubDate>	</item>
	<item>
	<title>Jeden krok od Bram Piekielnych...</title>
	<link>http://nyappy.nireblog.com/post/2007/06/02/jeden-krok-od-bram-piekielnych</link>
	<guid>http://nyappy.nireblog.com/post/2007/06/02/jeden-krok-od-bram-piekielnych</guid>
		<description><![CDATA[<p>...Dziś rano zadzwonił Kanon.Znalazl go w łazience...Tak - tego samego chłopaka, o którym pisałem wczoraj...</p>
<p>Próbował się zabić...Podciąć sobie żyły, ale nie maił na tyle odwagi by zrobić to do końca...Dobrze, że w mieszkaniu był Kanon... Gdyby nie on ten chłopak już by nieżył - WYKRWAWIŁBY SIĘ NA ŚMIERĆ... Przez los i inych ludzi, ktorzy nie potrafili go docenić - Własna matka odrzuciła, zamiast przygarnąć w potrzebie, dziewczyna wykorzystała...A przyjaciele? Zbyt malo uwagi mu poświęcamy... To także nasza wina... Moja, Kanona...Nie potrafimy mu pomóc i znaleść wsparcia - Nie chce rozmawiać z psycholagami...Gdy próbujemy na siłę, nic się do nich nie odzywa...Nie wiem jak mu pomóc...on ma dopiero 18 lat... Cale zycie przed nim...Całe lata...Jeśli wcześniej znów nei zrobi czegoś głupiego...</p>
<p>Nati, trzymaj się.......
</p>
<p><a href="http://nyappy.nireblog.com/post/2007/06/02/jeden-krok-od-bram-piekielnych#comments">Comments</a></p>]]></description>
	<pubDate>Sat, 02 Jun 2007 15:36:34 +0900</pubDate>	</item>
	<item>
	<title>Czy ciężko 'być'...</title>
	<link>http://nyappy.nireblog.com/post/2007/06/02/czy-ciezko-byn</link>
	<guid>http://nyappy.nireblog.com/post/2007/06/02/czy-ciezko-byn</guid>
		<description><![CDATA[<p>...Notkę tą piszę dla mojego przyjaciela, ktoremu ostatnio nic się nie układa - całe życie zawaliło mu się na głowę..Nie ma NIC, nie ma NIKOGO...Tylk osiebie i swoje problemy... </p>
<p>W ciągu jednego tygodnia Odwróciła się od niego rodzina (poznał starszą od siebie dziewczynę, a rodzina tego nie zaakceptowała), Został wyrzucony na bruk (matka wyrzuciła go z domu, jak przyznał się, że spał z tą dziewczyną) no i najgorsze - powód nieszczęść - owa dziewczyna, też w końcu go olała znajdując sobie ni z tego ni z owego innego faceta (20 lat starszego od siebie...) Znów znalazł się na bruku, bo rodzina nie chciała go spowrotem...Nie ma teraz nic...Z porzadnego, dobrze ułożonego, INTELIGENTNEGO I WYKSZTAŁCONEGO chłopaka stał się nikim...Ma tylko Mnie i Kanona (mieszka teraz u niego) Ale jest załamany...Nie śpi, nie je... Był szczupłym chłopakiem, a teraz zostały z niego same kości...Często sięga po alkohol...To pozwala mu zapomnieć... Dobrze, że jeszcze nie ćpa. Ale nie pozwalamy mu na to. Alkohol też chowamy, chociaż on zawsze skądś go przywlecze...Nie jest nalogowcem. Nie cierpi alkoholu. Ale gdy pije, niem yśli o tym co go spodkało...Nie czuje bólu, jakie zadało mu życie... Często pyta mnie: 'czy warto być?...Istnieć?...oddychać? Po co?' Nie wiem oc mu odpowiedzieć...zawsze odpowiadam to samo: warto żyć i być dla tych, ktorym na tobie zależey... Mnie, Kanonowi i napewno jeszcze nie jesdnemu na świecie. Gdyby nam nie zależało - nie pomoglibyćmy mu... </p>
<p>Ale co możemy zrobić, by się wkońcu podniósł i żył normalnie? ...</p>
<p>...nie mamy pojęcia.
</p>
<p><a href="http://nyappy.nireblog.com/post/2007/06/02/czy-ciezko-byn#comments">Comments</a></p>]]></description>
	<pubDate>Sat, 02 Jun 2007 05:13:39 +0900</pubDate>	</item>
	<item>
	<title>FanGirls: Imaginary World with ...ME?</title>
	<link>http://nyappy.nireblog.com/post/2007/05/31/fangirls-imaginary-world-with-me</link>
	<guid>http://nyappy.nireblog.com/post/2007/05/31/fangirls-imaginary-world-with-me</guid>
		<description><![CDATA[<p>Ok, Nyappy^^ pora na nową nowiusieńką notkę z cyklu życie Miku i jego Nyappy^^:D Dziś chciałbym podzielić się z wami swoją opinią i spostrzeżeniami na temat FanGirls - Ok, zgadzam się,są słooooodkie i kochane, owszem i to takie budujące - ale..No właśnie...To 'ale' chciałbym omówić... Minaowicie ich BEZGRANICZNĄ MILOŚĆ którą są wstanie wpakować ci gdzie isę tylko da bez ograniczeń, dusząc cię żywcem...Spodkałem dziś taką 'Kitty' FanGirl - Moja oczywiście:P Ja rozumiem, że można kogoś uwielbiać, ale żeby zaraz dusić, płakać i cudować:/ hemph. Uczepiła się mnie, poryczała i powiedziala tak: (Kanon zanotował jej słowa w swoim podręcznym notatniczku by móc się potem nabijać z mojego nieszczęścia) 'Miku, Mikuś najukochańszy!!! Nareszcie cię znalazłam, jestesm twoja - całkiem twoja pójdę za tobą na koniec świata"...blablabla.. i tak przez 15 min...:/ Ja jestem z natury cierpliwy i mało czepliwy jeśli o klejące się panienki chodzi:P Ale istnieją pewne granice...Mam dziewczynę - którą zresztą strasznie kocham, mam swoją moralność, zasady...A chodzenie po mieście z dziewczyną u szyi nie jest przejawem WIERNOŚCI... z tym tylko, ze ona się mnie uczepiła i za cholerę nie chciała puścić...Tłumaczyłem, prosiłem, MÓWIŁEM że mam DZIEWCZYNĘ, kochaną... a ona nic i nic...tak jakby to do niej nie docierało. Wymyśliła sobie swój świat, w którym się zamknela i KAPUT...>< </p>
<p>Dlatego: FOR ALL-NYAPPY-OR-NO-NYAPPY-FANGIRLS:</p>
<p>NIGDY ALE TO NIGDY NIE ZAMĘCZAJCIE SWOJEGO IDOLA NA ŚMIERĆ - potraktujcie go czasem jak czlowieka, który przecież potrafi zrozumieć więcej słów niż 'Kocham cię' Moze warto SPOKOJNIE rozwinac z nim inny temat i podejść do tego troszkę z dystansem? wiem że to trudne dla Fanek, ale uwieżcie - żadenfacet, nawet WOLNY i BEZ ZOBOWIĄZAŃ nie umówi się z dziewczyną z którą nie da się normalnie pogadać. ne?^^ </p>
<p>Ok, to kończę^^ liczę na wasze kometarze^^</p>
<p><a href="http://nyappy.nireblog.com/post/2007/05/31/fangirls-imaginary-world-with-me#comments">Comments</a></p>]]></description>
	<pubDate>Thu, 31 May 2007 03:39:31 +0900</pubDate>	</item>
	<item>
	<title>Nyappy World: fall in love...&lt;3</title>
	<link>http://nyappy.nireblog.com/post/2007/05/29/nyappy-world-fall-in-love</link>
	<guid>http://nyappy.nireblog.com/post/2007/05/29/nyappy-world-fall-in-love</guid>
		<description><![CDATA[<p>...A mówią, że miłości się nie czuje - że poprostu wie się że istnieje i to jest właśnie to uczucie - TO NIEPRAWDA! ja czuję miłość całym swoim cialem... Kocham, Jestem kochany BARDZO MOCNO..czuję ją w powietrzu, widze o poranku spoglądając na wschód słonca, doszukuję się w każdym okruszku codziennego szczęścia... Moja miłość JEST, CZUJĘ JĄ, a ona ROZWIJA SIĘ nadal w PRAWDZIWE UCZUCIE... Tak...zakochałem się - NA AMEN! nie wyobrażam sobie życia bez mojego króliczka - Bou - Never Ever Without My Love! Kocham ją tak strasznie, że nie mogę na sekundę przestać o niej myśleć...cały czas zastanawiam się co robi gdy nie ma jej ze mną, jak jest ubrana, o czym myśli...czy myśli o mnie? Zadaję sobie te pytania, chociaż wiem, że nie dostanę na nie odpowiedzi - bo moja kochana jest dla mnie niedostępna w tygodniu, gdy ma dużo pracy. Mimo to czekam, licze dni i godziny do spodkania z uśmiechem na ustach oczekując jej przyjścia, by móc ją przytulić, pogłaskać po miękkich włosach, powiedzieć 'Kocham Cię' pocałować czy poprostu porozmawiać o pogodzie - Potrzebuję jej by ODDYCHAĆ, BYĆ SZCZĘŚLIWYM, KOCHAĆ... JĄ i tylko JĄ... Moją slodką Bou, ktorej nie oddam nikomu - za nic na świecie - Będę bronił mojego skarbu - naszej miłości i nie pozwolę na to by ktoś ją podeptał. KOCHAM KOCHAM KOCHAM!!! to piękne uczucie^^ Chcę je czuć zawsze...WSZĘDZIE: i tak już pozostanie:* Kocham Cię moja Bou:*!!! NA ZAWSZE, PO WIEKI TYLK OTY, DZIEWCZYNO O NAJPIĘKNIEJSZYM UŚMIECHU POD SŁOŃCEM:*!!!</p>
<p>a tak pozatym: Dzień jak codzień..pogoda słoneczna (no ba;P) tylko mojego serduszka m ibrakuje przy mnie...ale wiem, że jest, tam gdiześ i myśli o mnie oczekując spodkania:*^^ </p>
<p>Czas się wziąć do roboty^^ do piatku siedzę w studiu nad nowymi kawałkami - ŻYCZCIE POWODZENIA!!!:D</p>
<p>w Weekend jestem z Bou... Tylko ja i ona... czasem blask świec i miękka pościel, czasem tylko niewinne pocalunki - z nią nawet milczenie jest skarbem...
</p>
<p><a href="http://nyappy.nireblog.com/post/2007/05/29/nyappy-world-fall-in-love#comments">Comments</a></p>]]></description>
	<pubDate>Tue, 29 May 2007 04:14:01 +0900</pubDate>	</item>
	<item>
	<title>AnCafe - The New Generation without Bou...&lt;snif'^'&gt;'</title>
	<link>http://nyappy.nireblog.com/post/2007/05/27/ancafe-the-new-generation-without-bou</link>
	<guid>http://nyappy.nireblog.com/post/2007/05/27/ancafe-the-new-generation-without-bou</guid>
		<description><![CDATA[<p>Jak wiecie skład AnCafe uległ nieco zmianie...Wtajemniczeni i ci którzy odwiedzają naszą stronę oficjalną znają powód tej zmiany.<br />
No cóż - pozostaje mi zapewnić was, że nie zmienimy nazwy ani zbytnio stylu grania, bo naszym życiem jest Oshare i tak też pozostanie - Nie chcemy stracić naszych fanów, zawieść ich a tym bardziej do siebie zrazić na zawsze... Nie chcę by mówiono:'AnCafe zeszło na psy'...Wszyscy bardzo się staramy. Jest nam ciężko bez Bou...Owszem - nawet bardzo ciężko, ale naprawdę,uwierzcie - robimy co możemy - DLA WAS i DLA SIEBIE. Zapewniam was, że decyzji o przyjęciu dwóch nowych członków zespołu nie podjęliśmy POD WPŁYWEM CHWILI czy w AKCIE DESPERACJI. To wszystko trwało rozciągnięte w czasie od marca do poczatku maja. Nie pozostaje mi nic innego jak zaprosić was do obejrzenia komentarza na temat NOWOŚCI w naszej grupie:</p>
<p><object width="425" height="350"><br />
<param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/--T9ZDFbI8A"></param>
<param name="wmode" value="transparent"></param><embed src="http://www.youtube.com/v/--T9ZDFbI8A" type="application/x-shockwave-flash" wmode="transparent" width="425" height="350"></embed></object></p>
<p>Pozatym...</p>
<p>Słońce, Lato zbliża się wielkimi krokami, dziewczęta zakładają krótkie spódniczki - NIE MA SIĘ CO SMUCIĆ^^ Teraz to już TYLKO SUMMER PAAAAAAAAAARTY TIME:* </p>
<p>Bye Nyappy:*
</p>
<p><a href="http://nyappy.nireblog.com/post/2007/05/27/ancafe-the-new-generation-without-bou#comments">Comments</a></p>]]></description>
	<pubDate>Sun, 27 May 2007 21:06:45 +0900</pubDate>	</item>
	<item>
	<title>Hello Nyappy!!! ^.^</title>
	<link>http://nyappy.nireblog.com/post/2007/05/27/hello-nyappy</link>
	<guid>http://nyappy.nireblog.com/post/2007/05/27/hello-nyappy</guid>
		<description><![CDATA[<p>Hello Nyappy^^ skromnie powiem, że to mój blog:D a ja jestem Miku-san from Tokyo-city^^ Moj tata jest Amerykaninem, a mama Japonką. Kiedy byłem mały, tata wyjechał do Ameryki, pracować (przy okazji też mieszkać...) i tam już został. Mama wtedy zmieniła m imoje nazwisko (Terris) na swoje - Japońskie, żeby było mi łatwiej w życiu^^. Tata niestety nie powrócił (znalazł sobie w Ameryce panienkę i ma z nią dziecko: podobno dziewczynę (14  lat)) A ja zostałem z mamą w Tokyo sam. Było nam ciężko. I mnie i jej. Jej, bo straciła pracę (nie mogła się jednocześnie mną opiekowac i pracować) a mnie potem w szkole, kiedy to wszysy wytykali mnie palcami, za względu na moje niskiej wartości ciuchy, malomówność i wygląd... Jakby nie było byliśmy biedni. Byłem zamknięty w sobie, bo przez nasz statut społeczny wydawało mi się, że jestem gorszy od innych i to mnie blokowalo, a co do wyglądu... Wyzywano mnie w szkole od 'popaprańca', 'mieszańca' itd... Jakby nie było to cholernie widać, że ktoś jest 'pół-na-pół'...Było mi ciężko...Bardzo ciężko...Z tego powodu nawet mama przeniosła mnie do innej szkoły, gdzie poznalem prawdziwych przyjaciół: Terukiego i Bou. Bardzo się polubiliśmy...Wspólne zainteresowania i ich cierpliwość do mojej osoby sprawiły, że wktótce staliśmy się nierozłączni. Założyliśmy swój zespół - AnCafe (nazwa pochodzi z tąd iż większość czasu spędzaliśmy ze sobą na internecie (w kafejce) bo mieliśmy do siebie cholernie daleko i nie zawsze mogliśmy się spotykać na żywo.</p>
<p>Minęły lata, a ja z nieśmialego 'cjhłopca' stałem się całkiem odważnym i rozmownym chłopakiem (jeszcze nie mężczyzną:D) i tak zostalo mi do dziśXD<br />
Zmieniłem się dzieki moim przyjaciołom. Czy na lepsze? TAK. Zdecydowanie. I to właśnie o moich 'Nyappy' będzie mój blog - o moim życiu z nimi^^</p>
<p>Cóż więcej mogę powiedzieć...Pewnego dnia (5 stycznia 2004 roku) dostałem na urodziny od Kanona puchatą kuleczkę, którą nazwałem MIRUKU - mój chomiczek dostał takie imię bo zaraz jak tylko wziąłem go na ręce i położyłem na stole żeby mu się przyjżeć chciał m iwleść do kubka z MLEKIEMXD:D</p>
<p>Co oprocz tego..hmm..o reszcie dowiecie się w moim blogu^^</p>
<p>BYE NYAPPY!!!:D
</p>
<p><a href="http://nyappy.nireblog.com/post/2007/05/27/hello-nyappy#comments">Comments</a></p>]]></description>
	<pubDate>Sun, 27 May 2007 08:22:38 +0900</pubDate>	</item>
</channel>	
</rss>
 
