Zarządzaj swoim blogiem

Załóż twój blog teraz! Łatwo i za darmo

CAFE BLOG
For Nyappy Pipoooo^^

Archiwum: czerwiec 2007

08/06/2007 GMT 9

Z Uśmiechem DO PRZODU Natsu!:D

nyappy @ 15:04

Natsuki wyprowadził się od Kanona...Chce rozpocząć swoje życie na nowo, gdzieś indziej w Tokyo...Niedlugo nagrywa ze swoim zespołem nową płytę - znów ŻYJE...To dobrze, móc zakończyć tą smutną historię, wesołym akcentem...

A teraz moja historia^^
Bou od niedawna mieszka za mną pod jednym dachem...Czy to głupota? Nie, nie sądzę, ale czuję sie z tym trochę dziwnie...Taj DOSOŚLE... A mam przecież dopiero 18 lat...Chłopaki w moim wieku podrywają dziewczyny na prawo i lewo, imprezują...A ja? Czyżbym tak szybko zakończył swój żywot nastolatka? Jestem w klatce...Ale chce w niej być...Tak mi się wydaje...Choć jest mi ciężko...Z Bou nie zawsze mogę pogadać...Jest mi smutno, gdy ona tylko mnie caluje, nic nie mówiąc...Ani co u niej...ani nie pyta co u mnie...Żyjemy razem, a jednak obok siebie...I to mnei dręczy...BARDZO dręczy...Ale narazie nic nie mogę zrobić...

06/06/2007 GMT 9

***

nyappy @ 03:23

Och...Ciężko się doczekać tej środy...Ale jeszcze troszękę i będę mieć ją za soba: ŚRODA-POPOŁUDNIE-MOJE MARZENIE!:D

a teraz ciągnąc tasiemca o moim przyjacielu: U niego ani lepiej ani gorzej...Zatrzymał się na pewnym etapie i chyba teraz próbuje sobie wszystko poukładać...A jak mu to wyjdzie, się okaże. Narazie jest OK^^

Ciężko mi strasznie, dużo na glowie jak widzicie, dlatego tak rzadko pisze...Ale byle by jakoś;) Ne, Nyappy?:D Ok,no to ByeXD !!!

03/06/2007 GMT 9

najważniejsze: BYĆ RAZEM

nyappy @ 14:35

Hello Nyappy^^

U Mojego przyjaciela się polepszylo...Znalazł wsparcie, ale nadal jest smutny i szuka pokrewniej duszy, ktora by go zrozumiała i przytuliła do serca. To Normalne...Nie tak łatwo jest się pozbierać bo czymś takim... Wiem coś o tym... Także miałem taką przygodę... Dziewczyna, ktora mi się cholernie podobała, olała mnie i poszła do innego...Byłem wściekły i smutny,bo w nasza trwającą krótko, lecz jednak, miłość wpakowalem mnóstwo energii i uczucia... Opiekowałem się nią, spełniałem jej zachcianki, wydawałem na nią ostatnie pieniądze...a ona? Ona znalazla kogoś LEPSZEGO... Załamałem się...Owszem. Najpierw Smutek i brak apetytu, potem depresja, a na końcu chcęć zemsty: narkotyki, alkohol, papierosy, dziewczyny: co noc inna, ostry sex i chulaj duszo piekła nie ma...tak było...Ale znaleźli się przyjaciele, którzy wyciągneli mnie z dołka i pozbierałem się - założyliśmy razem zespół, który mozej uż w troche innym składzie, ale jest do dzisiaj. Jestem wdzięczny moim przyjaciołom, że mnie wtedy uratowali, bo pewnie dziś byłbym już trzy metry pod ziemią (zaćpalbym się na śmierć, popełniłbym samobójstwo, umarł na AIDS...) albo siedzialbym gdzieś na dworcu i wbijał właśnie igłę przybliżając się o krok do śmierci...PRZYJACIELE SĄ POTRZEBNI! a mój przyjaciel ich nie ma...Ma tylko nas: Mnie, Kanona i Bou. A co z jego kumplami z zespołu?! To straszne jak przyjaciele, z ktorymi tworzysz na codzień muzykę, jeździsz na koncerty, rozmawiasz, śmiejesz się nagle nei zauważają twojego problemu, bo SĄ ZAJĘCI...potrafią myśleć jedynie o pracy i nie dociera do nich to, że ich kolega z zespołu moze być w potrzebie...To strasznie smutne, gdy żaden z nich nie odbiera telefonów od niego, nie ma ich w domu, gdy on chce poprostu porozmawiać...PRZYJACIELE nagle ZNIKNELI...Nie ma ich dla Niego...NIE CHCĄ BYĆ...A przecież powinni...to główne zadanie przyjaciół - BYĆ RAZEM...

02/06/2007 GMT 9

Jeden krok od Bram Piekielnych...

nyappy @ 15:36

...Dziś rano zadzwonił Kanon.Znalazl go w łazience...Tak - tego samego chłopaka, o którym pisałem wczoraj...

Próbował się zabić...Podciąć sobie żyły, ale nie maił na tyle odwagi by zrobić to do końca...Dobrze, że w mieszkaniu był Kanon... Gdyby nie on ten chłopak już by nieżył - WYKRWAWIŁBY SIĘ NA ŚMIERĆ... Przez los i inych ludzi, ktorzy nie potrafili go docenić - Własna matka odrzuciła, zamiast przygarnąć w potrzebie, dziewczyna wykorzystała...A przyjaciele? Zbyt malo uwagi mu poświęcamy... To także nasza wina... Moja, Kanona...Nie potrafimy mu pomóc i znaleść wsparcia - Nie chce rozmawiać z psycholagami...Gdy próbujemy na siłę, nic się do nich nie odzywa...Nie wiem jak mu pomóc...on ma dopiero 18 lat... Cale zycie przed nim...Całe lata...Jeśli wcześniej znów nei zrobi czegoś głupiego...

Nati, trzymaj się.......

Czy ciężko 'być'...

nyappy @ 05:13

...Notkę tą piszę dla mojego przyjaciela, ktoremu ostatnio nic się nie układa - całe życie zawaliło mu się na głowę..Nie ma NIC, nie ma NIKOGO...Tylk osiebie i swoje problemy...

W ciągu jednego tygodnia Odwróciła się od niego rodzina (poznał starszą od siebie dziewczynę, a rodzina tego nie zaakceptowała), Został wyrzucony na bruk (matka wyrzuciła go z domu, jak przyznał się, że spał z tą dziewczyną) no i najgorsze - powód nieszczęść - owa dziewczyna, też w końcu go olała znajdując sobie ni z tego ni z owego innego faceta (20 lat starszego od siebie...) Znów znalazł się na bruku, bo rodzina nie chciała go spowrotem...Nie ma teraz nic...Z porzadnego, dobrze ułożonego, INTELIGENTNEGO I WYKSZTAŁCONEGO chłopaka stał się nikim...Ma tylko Mnie i Kanona (mieszka teraz u niego) Ale jest załamany...Nie śpi, nie je... Był szczupłym chłopakiem, a teraz zostały z niego same kości...Często sięga po alkohol...To pozwala mu zapomnieć... Dobrze, że jeszcze nie ćpa. Ale nie pozwalamy mu na to. Alkohol też chowamy, chociaż on zawsze skądś go przywlecze...Nie jest nalogowcem. Nie cierpi alkoholu. Ale gdy pije, niem yśli o tym co go spodkało...Nie czuje bólu, jakie zadało mu życie... Często pyta mnie: 'czy warto być?...Istnieć?...oddychać? Po co?' Nie wiem oc mu odpowiedzieć...zawsze odpowiadam to samo: warto żyć i być dla tych, ktorym na tobie zależey... Mnie, Kanonowi i napewno jeszcze nie jesdnemu na świecie. Gdyby nam nie zależało - nie pomoglibyćmy mu...

Ale co możemy zrobić, by się wkońcu podniósł i żył normalnie? ...

...nie mamy pojęcia.

Skontaktuj się z autorką lub autorem | Archiwum | Załóż twój blog teraz! Łatwo i za darmo